Inspiracją do tego wpisu jest obrazek znaleziony w internecie, na którym piękna kobieta poproszona o opowiedzenie o swojej największej fantazji mówi: „8 do 12 godzin nieprzerywanego snu”.

Matka nie ukrywa. Ma dokładnie taką samą fantazję. I to od lat. Czasem ją spełnia częściowo podczas wyjazdów służbowych w części „nieprzerywanego snu”, gdyż z resztą tzn. z godzinami bywa różnie.

Otóż słowo „nieprzerywany” w przypadku naszej rodziny jest słowem kluczem.

Precel jak każdy normalny człowiek sypia jak człowiek. Sypia od 22:30 do mniej więcej 9 rano (no chyba, że są lekcje to trzeba wstać wcześniej, albo sobota, to wtedy można się pobyczyć).

I jak każdy normalny człowiek wiecie co robi?

Kręci się. Kręci się w łóżku, żeby zasnąć. Kręci się też w nocy aby zmienić pozycję.

A jak się kręci Precel w łóżku?

Precel się kręci Matką. Albo Ojcem.

Jeszcze kilka lat temu, przed rozwinięciem zdolności nadawania w kółko na okrągło w nocy z preclowego łóżka rozlegało się głośne: „yyyy” „y!” „yyyy” i trwało tak długo aż któreś z nas zwlokło się i przekręciło delikwenta na bok albo na plecy.

Z czasem odgłosy człowieka pierwotnego wkroczyły w komunikat: „na boczek”, albo w zależności od sytuacji „na plecki”.

A teraz drodzy Państwo. Teraz Matka, walcząc ze snem i usiłując przeczekać mrucząc przez sen w czym doszła do perfekcji  bo nuż mu się odechce i nie trzeba będzie wstawać potrafi usłyszeć: „Mamusiu nie wygłupiaj się, przełóż mnie na plecy, popraw rękę, przykryj kocem oraz wyjmij mi rurę od respiratora spod stopy”. Taki z Precla erudyta.

Noce złe: wstajemy co 20 minut. Albo co 40.

Noce standardowe: regularne pobudki co 1,5 -2 godziny.

Noce de luxe: góra dwie pobudki w nocy.

Tajemnicą nocy deluxe jest odpowiednie zmęczenie Precla, co niestety nie zdarza się zbyt często.

I tylko na zakończenie powiem Wam, że człowiek to takie zwierzę, które się do wszystkiego przyzwyczai. Nawet do nocnych pobudek trwających lata. Naprawdę.

Nie mniej fantazja fantazją pozostaje, Matka osobiście rozszerzyła by ją jeszcze o dzień w łóżku w piżamie z książką i koniecznie z kanapką z chleba z żółtym serem.

Grunt to marzyć.